środa, 27 Styczeń 2021,
imieniny obchodzą: Aniela, Julian

Aktualności

A A A

Strona główna / Aktualności / Zawierciański łamacz barier

Zawierciański łamacz barier

data dodania: 2020-06-19 14:02:42

Zakład pracy chronionej, gdzie zatrudnienie znajduje około 50 osób niepełnosprawnych. To tutaj owa szczególna grupa ma możliwość rozwoju i udowodnienia, że stać ich na wiele.

Firma Anro. Jeden z czterech wiodących w skali kraju producentów oznakowania BHP i przeciwpożarowego oraz etykiet. Zakład pracy chronionej, gdzie zatrudnienie znajduje około 50 osób niepełnosprawnych. To tutaj owa szczególna grupa ma możliwość rozwoju i udowodnienia, że stać ich na wiele.

Na miarę XXI wieku

J.W.:: Rok 1985. Początki nie były łatwe. Najpierw mała budka o powierzchni 24 m2 i tylko czworo rąk do pracy. Ciężka praca, często po kilkanaście godzin na dobę. Stopniowe budowanie stabilnej pozycji na rynku. „Firma początkowo zatrudniała tylko jej właścicielkę i mnie jako pomocnika”  wspomina współwłaściciel firmy i  jej prezes, Stefan Rotarski. „Zaczynaliśmy od sitodruku. Wtedy była to nisza, mało znana dziedzina poligrafii, za pomocą której można było wykonywać instrukcje przeciwpożarowe czy znaki BHP. Był to bardzo dobry okres, gdyż każdy zakład musiał być wyposażony w niezbędne znaki i instrukcje”  dodaje. „Zaczynaliśmy we współpracy ze Spółdzielnią Pracy w Pilicy, po czym rozpoczęliśmy samodzielną działalność. Wszystko zbudowaliśmy własnymi rękami, a  sukces zawdzięczamy przede wszystkim ciężkiej pracy”.Pani Anna (właścicielka firmy) zrezygnowała z innej pracy na rzecz własnej działalności. Pan Stefan zajął się pozyskiwaniem rynku. Przedsiębiorstwo zaczęło się rozrastać. Zatrudnienie znaleźli już nie tylko właściciele. Rok 1989 przyniósł ze sobą kryzys, który jednak udało się firmie przetrwać. Dwa lata później wprowadzono nowe przepisy BHP, a mał- żeństwo rozpoczęło produkcję znaków fotoluminescencyjnych. Liczba pracowników wzrosła do 25 osób. W 1996 r. uruchomiono nowy dział  fleksografię. Potem przyszedł czas na zmianę siedziby firmy. Nowy budynek przy ulicy Siewierskiej stworzył doskonałe warunki produkcyjne i socjalne dla powiększającej się załogi. Kolejne lata to coraz więcej sukcesów. Nowoczesne maszyny, udział w targach międzynarodowych, rosnące grono odbiorców. Aktualnie firma zatrudnia 70 pracowników. Od dziesięciu lat jest zakładem pracy chronionej. Oprócz produkcji znaków bezpieczeństwa, instrukcji BHP i przeciwpożarowych znaków drogowych oraz etykiet, zajmuje się również reklamą miejscową. W  ostatnich latach wprowadziła na rynek lockouty, czyli system blokad i zawieszek, pozwalający zabezpieczyć maszynę przed niepowołanym włączeniem.
 

Klucz do sukcesu

Ćwierć wieku aktywnej pracy, stałe doskonalenie zaplecza technicznego i kadry oraz udział w targach, to klucz do sukcesu. – „Rynek zbytu i pozycję firmy budowaliśmy przez całe 25 lat. Trzeba systematycznie, mozolnie nad tym pracować, rozwijać, zdobywać wiarygodność, nie tylko przez dobrą jakość produktu sporządzonego na czas” zdradza tajniki powodzenia firmy Stefan Rotarski. „Jesteśmy jedną z czterech firm wiodących w skali kraju. Od paru lat przeżywamy ekspansję eksportową. Zaznaczyliśmy swoją obecność na wielu rynkach Unii Europejskiej i nie tylko” dodaje. Anro uczestniczyło w  targach BHP w Katowicach, Bydgoszczy i Szczecinie. Obecnie największe krajowe targi branżowe odbywają się w Poznaniu, gdzie firma jest stale obecna. Równie ważnym elementem w polityce firmy jest udział w  Międzynarodowych Targach „A+A” w  Düsseldorfie oraz w  najpotężniejszych targach branży przeciwpożarowej na świecie  „Interschutz” w  Hanowerze i Lipsku. „Takie prezentacje naszej działalności dają możliwość zdobycia nowych kontrahentów, ale niezmiernie trudno nakłonić potencjalnych klientów do zakupu. Produkty, owszem, bardzo się podobają, jesteśmy rozpoznawalni w branży, ale ten rynek zdobywa się powoli i mozolenie. Jednak z roku na rok z coraz lepszym rezultatem”  podkreśla Rotarski. Sukcesy nie byłyby możliwe bez solidnego zaplecza technicznego. Firma posiada nowoczesny, stosunkowo młody park maszynowy. Maszyna fleksograficzna, jedna z  najnowocześniejszych w  tym segmencie, została zakupiona z  udziaem funduszy unijnych. Właściciele podkreślają, że bez dodatkowych środków zewnętrznych nie mogliby sobie pozwolić na zakup tak profesjonalnego i kosztownego sprzętu.
 

Przełamać bariery

70% całej załogi stanowią osoby posiadające orzeczenie o niepełnosprawności. W firmie pełnią różne funkcje  od stanowisk produkcyjnych do średniej kadry. Dzięki środkom z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych możliwe jest tworzenie stanowisk pracy dostosowanych do wymogów takich osób. Wsparcie pomaga tym ludziom pracować, zarabiać, realizować się i podnieść komfort życia. „Jesteśmy zakładem pracy chronionej od 1 maja 2000 roku. Osoby, które posiadają orzeczony stopień niepełnosprawności, mają nie tylko zapewnione miejsce pracy, ale mogą także korzystać z zakładowego funduszu osób niepełnosprawnych. I korzystają z niego w pełni”  mówi Leokadia Celińska, główna kadrowa, w firmie od 15 lat.  „Są to dopłaty do leków, środków ortopedycznych oraz turnusów rehabilitacyjnych. W tym roku około 15 osób skorzystało z wyjazdów. Warto również podkreślić, że wnioski o  dofinansowanie są zawsze rozpatrywane pozytywnie” dodaje. W turnusie rehabilitacyjnym wziął udział krojczy, zatrudniony w firmie od czerwca 2010 r.  „Mam II stopień orzeczenia o niepełnosprawności. Jestem ojcem samotnie wychowującym córkę. Po utracie pracy w największym zakładzie przędzalniczym w Zawierciu, byłem na zasiłku rehabilitacyjnym, potem otrzymałem rentę, ale ze względów finansowych musiałem szukać dodatkowej pracy. Znalazłem ją w tym zakładzie. Jestem bardzo zadowolony z pracy. Nie spodziewałem się, że może być tak dobrze. Atmosfera jest miła. Mimo iż jestem stary wiekiem, ale młody stażem w tym zakładzie, udało mi się znaleźć wspólny język z  pracownikami i  przełożonymi. Choć pracuję stosunkowo krótko, w tym roku mogłem wyjechać na 3-tygodniowy turnus do Krynicy. Wyjazd był bardzo udany. Odpocząłem zarówno fizycznie, jak i psychicznie.” Z podobnej możliwości skorzystała również pani drukarz, pracująca w przedsiębiorstwie od trzech lat.  „W tym roku byłam szczególnie zadowolona z wyjazdu. Zabiegi były rewelacyjne. Odpoczęłam również psychicznie, co jest niezmiernie ważne”. Praca na produkcji jest lekka, a co najważniejsze  daje możliwość odnalezienia się w tym, w czym dana osoba czuje się najlepiej.  „Pracuję w firmie od 1997 roku. Zajmuję się przygotowaniem matryc do druku. Wcześniej również pracowałem, ale dopiero tutaj znalazłem stanowisko pracy, które mi odpowiada”  ówi jeden z pracowników, również niepełnosprawny. Kadrowa podkreśla, że dobrze zna osoby niepełnosprawne i  zawsze stara się im pomóc oraz wyjść na przeciw ich potrzebom, czego najlepszym dowodem są liczne wyróżnienia i  nagrody otrzymane przez firmę.  „W 2005 roku otrzymaliśmy I  nagrodę w  skali kraju, przyznaną przez Państwową Inspekcję Pracy dla organizatora pracy bezpiecznej. Dwa razy byliśmy laureatami konkursu dla pracodawców wrażliwych społecznie Lodołamacze, organizowanego przez Polską Organizację Pracodawców Osób Niepełnosprawnych. Poza tym w 2009 roku ta sama organizacja wspólnie z PFRON-em postanowiła przyznać naszej firmie tytuł i certyfikat Firma bez barier«, jako przedsiębiorstwu godnemu naśladowania w kwestii promowania i wdrażania dobrych praktyk w zakresie zatrudniania osób niepełnosprawnych”  wylicza kadrowa.

 Podnieść kwalifikacje

Jak w niemal każdym przedsiębiorstwie, tak i w firmie Anro funkcjonuje system wynagradzania za dobre wyniki. Jest on szczególnie akcentowany w przypadku grupy marketingowej, odpowiedzialnej za sprzedaż produktów. Wszyscy pracownicy raz do roku, w okresie przedświą- tecznym, otrzymują premię finansową, uzależnioną od efektów całorocznej pracy. Poza tym w kwietniu 2010 r. wszyscy zatrudnieni odebrali dodatkowe nagrody pieniężne z okazji 25-lecia firmy. Szczególnie zostali docenieni ci, którzy mają najdłuższy staż w  przedsiębiorstwie: 5, 10 i 15 lat. Prezes dba również, aby załoga była dobrze wyszkolona i podnosiła kwalifikacje. „Mamy swoją politykę szkolenia pracowników. Często szkolimy kadrę kierowniczą, która korzysta ze szkoleń różnych instytucji, ze środków unijnych. Tam nabywają wiedzę dotyczącą zdobywania rynku czy handlu zagranicznego. Księgowa jeździ dwa razy do roku na profesjonalne kursy. Korzystamy również ze szkoleń organizowanych przez PFRON, oczywiście także ze szkoleń z zakresu ochrony środowiska i BHP. Wszyscy nowo przyjęci pracownicy przyuczają się do zawodu”  mówi Stefan Rotarski.  „Niedawno przeszkoliliśmy wszystkich pracowników-kierowców, jak zachować się w przypadku wypadków drogowych. Odbyło się również szkolenie dla wszystkich pracowników z zakresu pierwszej pomocy, po- łączone z ćwiczeniami. Ale z praktyki wiadomo, że szkolenia należy powtarzać”  dodaje pracodawca. Z częstych szkoleń korzysta Grzegorz Kowalik, kierownik działu flexo i pełnomocnik ds. zarządzania systemem jako- ści, od 12 lat w firmie.„Jeżeli chodzi o szkolenia branżowe, to staram się samemu wybierać kursy i  ustalać, które z nich są najbardziej przydatne. W związku z tym, że należymy do Stowarzyszenia Producentów Etykiet Samoprzylepnych, w  zakresie szkoleń korzystamy z  doświadczeń tej organizacji”. Również codzienna praca w przedsię- biorstwie wymaga stałego doskonalenia umiejętności. Wie o tym Jacek Świeżak, zatrudniony w  przedsiębiorstwie od 3 miesięcy.„To dopiero początek mojej pracy w firmie, ale jak na razie jest bardzo pozytywnie. Przede wszystkim robię to, co lubię, co mnie pasjonuje. W tym się spełniam. Praca jest ciekawa. Każdego dnia uczę się czegoś nowego i rozwijam umiejętności”. Z innych szkoleń korzysta od niedawna syn prezesa, Łukasz Rotarski, specjalista ds. handlu i reklamy, który już teraz stopniowo przygotowuje się do objęcia władzy w firmie. Wspólnie z siostrą uczestniczy w programie szkoleniowym, skierowanym do firm rodzinnych.  „Jest to program pilotażowy. To dopiero począ- tek, ale już mogę powiedzieć, że jestem zadowolony i mile zaskoczony otwarto- ścią organizatorów. Rzeczywiście na naszych spotkaniach panuje iście rodzinna atmosfera.

Gest dobroci

Podstawową ideą przedsiębiorstwa jest realizacja zadań produkcyjnych i wypracowywanie zysku, ale firma chce dzielić się pewną częścią swoich dokonań. Dlatego w miarę możliwości wspiera tych, którzy poproszą o wsparcie. „Jestem wrażliwy społecznie. Całe moje życie związane było po części z  działalnością społeczną. Jeżeli widzę, że okazane wsparcie ma sens, to czemu nie. Zawsze chętnie angażujemy się w inicjatywy spo- łeczne” – podkreśla Stefan Rotarski. Firma pomogła licznym instytucjom i  organizacjom. Na długiej liście znajdziemy takie podmioty, jak Zasadnicza Szkoła im. Staszica w Zawierciu, Związek Harcerstwa Polskiego, Szkoła Podstawowa nr 6 w Zawierciu, Miejska Biblioteka Publiczna, GOPR Grupa Jurajska, Liceum Ogólnokształcące im. Żeromskiego w Zawierciu, Towarzystwo Miłośników Ziemi Zawierciańskiej, OSP Morsko czy Zwią- zek Kombatantów RP. Na stałą pomoc mogą liczyć także Klub Sportowy „Źródło” Kromołów, Zespół Folklorystyczny „Kromołowianie” oraz Koło Gospodyń Wiejskich z Kromołowa. Firma kiedyś wspierała intensywnie Ośrodek Usług Opiekuńczo-Wychowawczych w  Zawierciu.  „Prezes Anro, jeszcze jako przewodniczący Zawierciańskiego Klubu Menedżera, bardzo wspierał naszych podopiecznych. Wszelkie remonty to jego zasługa. Angażował się nie tylko jako przedstawiciel Klubu, ale przede wszystkim jako osoba prywatna. Był sprężyną wszelkich zmian, jakie zachodziły w naszym ośrodku. Nasza współpraca układała się bardzo dobrze”  mówi dyrektor placówki, Elżbieta Kołodziej. Przedsiębiorstwo wspiera również dzieci i młodzież z Zespołu Szkół nr 13 z Kromołowa. Jest fundatorem nagród na Międzyszkolny Turniej o Tytuł Mistrza w Rozwiązywaniu Łamigłówek.  „To już V edycja konkursu organizowanego w naszej szkole. Firma Anro wspiera nas od pierwszej edycji. Dzięki nagrodom, które otrzymujemy od przedsiębiorstwa, możemy uhonorować nie tylko zwycięzców, ale także wszystkich uczestników, z czego ogromnie się cieszymy”  mówi Beata Kowalczyk, nauczycielka nauczania zintegrowanego, pomysłodawca i organizatorka turnieju.

 
Wysłuchać i działać

Współpraca dobrze układa się również z władzami samorządowymi. „Prezydent Zawiercia, Mirosław Mazur, konsultował z  nami sprawę ulg dla przedsiębiorców. Wydałem mu opinię, którą wziął w części pod uwagę”  mówi prezes Rotarski. I dodaje: „Chciałbym, aby władze wsłuchiwały się w to, co przedsiębiorcy mają do powiedzenia. Mamy ogromne doświadczenie zawodowe, menedżerskie i wiedzę w zakresie potrzeb regionu, więc warto, aby władza potrafiła wsłuchać się w to, co mówimy i przełożyła to na czyn poprzez Radę Miasta i ustalanie budżetów. Wtedy zapewne wszystkim nam ży- łoby się lepiej. Zatem przekazuję apel do władz: nie bójcie się spotykać z przedsię- biorcami, nie bójcie się z nimi rozmawiać i wsłuchajcie się w to, co mówią”.


Artykuł archiwalny rozmowa Joanny Walczak 

Zawiercianin Wiosna 2011 nr 1 (7).

Wydawca:

Centrum Inicjatyw Lokalnych
42-400 Zawiercie, ul. Senatorska 14

Pomóż nam rozwijać serwis:
1%

Podaruj 1% podatku
KRS: 0000215720