czwartek, 14 Grudzień 2017,
imieniny obchodzą: Alfred, Izydor

Aktualności

A A A

Strona główna / Aktualności / Z Jury w góry – i z powrotem

Z Jury w góry – i z powrotem

data dodania: 2013-02-08 10:08:31

Członkowie JKW, Elżbieta Kępińska i Krzysztof Słoma na najwyższym szczycie Europy, Mont Blanc 2008

Pochodzą z różnych zakątków Polski. Każdy z nich zajmuje się inną profesją. Łączy ich jedno: pasja i zamiłowanie do wspinaczki. Siedzibę mają na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, w Rzędkowicach. O kim mowa? O osobach zrzeszonych w Jurajskim Klubie Wysokogórskim (JKW).

Zaczęło się w roku 1985, gdy Danuta Wach wraz z mężem kupili gospodarstwo w Rzędkowicach. Nowa właścicielka od osiemnastego roku życia poświęcała się pasji, jaką jest alpinizm. W tym czasie należała do czołowych polskich alpinistów. Wspinała się, wyjeżdżała na wyprawy, prowadziła szkółkę wspinaczkową, przyjaźniła się ludźmi, którzy tak jak ona i jej mąż kochają góry. Coraz więcej wspinaczy zaczęło odwiedzać wtedy zarówno Jurę, jak i niewielkie Rzędkowice.

Dlaczego akurat Jura? Bo to doskonały trening przed wyjazdem w wyższe góry. W pewnym momencie pojawiła się myśl utworzenia organizacji zrzeszającej wspinaczy-przyjaciół. – „To był luźny pomysł, z którego jednak w 2002 roku zrodziło się prawdziwe stowarzyszenie” – mówi p. Danuta, obecnie pełniąca funkcję wiceprezesa Klubu.

Wśród członków-założycieli widnieją nazwiska wybitnych polskich alpinistów: pochodzący z Łodzi Krzysztof Pankiewicz, piąty zdobywca korony Himalajów Krzysztof Wielecki, Aniela i Marek Łukaszewscy, Bożena i Michał Momatiukowie, Michał Gabryel, Zbyszek Wach, Mirek Wódka – wybitny wspinacz skalny z Zawiercia. Jak podkreśla p. Danuta: „To doświadczeni wspinacze, którzy mieli w tej »działce« dużo do powiedzenia”. Na obecnym etapie działalności Klubu nie jest to organizacja nastawiona na tak wspaniałe rezultaty, jakie mieli wspinacze-założyciele. Nadal jednak należą do niej ludzie bardzo aktywni, z pasją, którzy często trenują i wyjeżdżają na wyprawy wysokogórskie.

Do JKW należy ponad 100 osób, zamieszkujących różne zakątki kraju. Najwięcej osób jest z szeroko pojętego regionu, m.in. z Katowic, Częstochowy, Bytomia, Chorzowa, Cieszyna. Ale są też członkowie z dalszych miejscowości, jak Łódź, Piotrków Trybunalski, Bełchatów, Poznań, Bydgoszcz, Tomaszów Mazowiecki, Warszawa, Nowy Sącz czy Szczecin. Niemal cała Polska. – „Zrzeszamy naprawdę sporą liczbę miłośników wspinaczki. Dla porównania klub katowicki ma około 160 członków. Jedynie kluby warszawski, krakowski i łódzki mają więcej. O ilości członków w danym Klubie można zorientować się podczas Walnego Zebrania Polskiego Związku Alpinizmu. Na 100 członków przypada jeden delegat. Nasz Klub miał w tym roku dwóch delegatów. To całkiem niezły wynik” – tłumaczy pani Wach.

Sport na każdy wiek


W tym roku Klub obchodził dziesięciolecie działalności. To długi okres, podczas którego działo się sporo rzeczy. Wspinacze raz w roku organizują zimowe obozy w Tatrach Wysokich, podnoszące kwalifikacje osób, które mają możliwość wspinania się wspólnie. Dodatkowo kilka osób wyjeżdża również w Alpy czy Dolomity. Na rozpoczęcie i zamknięcie sezonu członkowie spotykają się już na Jurze. W gospodarstwie agroturystycznym p. Danuty, przy ognisku z widokiem na skałki (bo tylko tutaj jest piękny widok na skałę Lechfor) rozmawiają o wspólnej pasji. Podczas takich zjazdów rodzą się ciekawe pomysły wyprawowe. Spotkanie klubowe odbywa się dodatkowo również w okolicach karnawału.

Członkowie Klubu starają się również pokazać i zarazić swoją pasją lokalną społeczność. Już dwukrotnie Klub organizował Dzień Dziecka, podczas którego uczniowie okolicznych szkół mieli możliwość wspinania się na skałkach i spotkania z prawdziwymi pasjonatami tego sportu. Bo pasja w każdym sporcie jest chyba najważniejsza. Tak jak dla pani Danuty, dla której wspinaczka jest sensem życia i motorem do dalszych działań: „Żeby pojechać w góry wysokie trzeba zdobyć doświadczenie, zapracować na kolejny wyjazd. To niesamowicie nakręca człowieka do działania. Osobiście gorąco zachęcam do uprawiania jakiegokolwiek sportu. Wiek nie ma znaczenia. Jeżeli ktoś ma 40 czy 50 lat, pasjonuje go wspinaczka, chciałby pojechać w góry wyższe, niekoniecznie w Alpy, a nie miał szansy zrealizowania tego za młodu, ma szansę to zrobić właśnie teraz. Nie zostanie najlepszym wspinaczem na świecie, ale nie to jest najważniejsze w naszym sporcie”.

Wśród członków Klubu najmłodszy pasjonat ma 18 lat – najstarszy siedemdziesiąt. – „Wiek naprawdę się tu nie liczy, zwłaszcza jeżeli chodzi o wyprawy w góry wyższe. Owszem, trzeba być sprawnym, ale doświadczenie to chyba priorytet w takich wyprawach. Zwróćmy uwagę, kto prowadzi polskie wyprawy zimowe. Artur Hajzer, który ma 50 lat. Najbliższą wyprawę na K2 poprowadzi natomiast Krzysztof Wielecki, nasz członek, który jest po sześćdziesiątce”.

Kobieca siła


Ciekawym wątkiem działalności Klubu z Jury jest aktywność kobiet. Należy do nich nie tylko moja rozmówczyni. Członkinią zarządu JKW jest np. Ewa Panejko-Pankiewicz z Łodzi. To ona w 1982 r. wraz z śp. Wandą Rutkiewicz, Danutą Wach i Anielą Łukaszewską uczestniczyła w pierwszej polskiej kobiecej wyprawie na K2.

Dla młodych członkiń Klubu osiągnięcia starszych koleżanek są bezcenne. Panią Danutę cieszy fakt, że w Klubie powoli zaczynają się tworzyć zespoły kobiece, które odnoszą całkiem niezłe wyniki. – „Elżbieta Kępińska i Anna Wojtiuk tworzą właśnie zespół wspinaczkowy. Wspinały się w Tatrach, Dolomitach i  Alpach. To dla nich dobry trening przed przyszłoroczną wyprawą w Himalaje” – mówi pani wiceprezes. Kobiety stanowią aż 50 procent członków Klubu. Pod przewodnictwem pani Danuty starają się promować polski alpinizm kobiecy.

W 2008 roku p. Danuta wraz z Ewą Panejko-Pankiewicz i Martą Lewandowską zostały zaproszone na konferencję naukową, organizowaną pod patronatem śp. wicemarszałek Senatu RP Krystyny Bochenek. Tematem spotkania był sport kobiet w Polsce, jego stan i perspektywy. Panie miały szansę uczestniczyć w sesji plenarnej, podczas której wygłosiły prelekcję na temat himalaizmu kobiecego, odbudowy pozycji liderek w światowym himalaizmie, stworzenia nowej dyscypliny sportu pod nazwą „himalaizm kobiecy”. Spotkanie w Sejmie było przełomowe dla członkiń Klubu. Od tego momentu zaczęły bardziej aktywnie i świadomie działać jako taterniczki, którym zależy na popularyzacji kobiecego himalaizmu.

Na pierwsze poważne osiągnięcie trzeba było trochę poczekać. 28 sierpnia 2011 dzięki ich staraniom odbyła się pierwsza wyprawa Polskiego Himalaizmu Kobiecego Susbun 2011, której cele były sześciotysięczne szczyty w rejonie lodowca Sosbun. Była to wyprawa ogólnopolska, ale cały pomysł i realizacja przedsięwzięcia spoczywała na Jurajskim Klubie Wysokogórskim. Wśród ośmioosobowego zespołu trzy zawodniczki to członkinie Klubu. Na czele wyprawy stanęła pani Danuta, która podkreśla, że wszystkie pomysły związane z realizacją ogólnopolskich wypraw kobiecych rodzą się właśnie tutaj – na Jurze.

Joanna Walczak

Artykuł pierwotnie ukazał się w kwartalniku "Zawiercianin" nr 12.

Elżbieta Kępińska, członkini Klubu, na zimowej drodze Kochańczyka w Kotle Kościelnym, Tatry 2011
Wydawca:

Centrum Inicjatyw Lokalnych
42-400 Zawiercie, ul. Senatorska 14

Pomóż nam rozwijać serwis:
1%

Podaruj 1% podatku
KRS: 0000215720