poniedziałek, 26 Październik 2020,
imieniny obchodzą: Lucyna, Lutosław

Aktualności

A A A

Strona główna / Aktualności / Roztańczone Zawiercie

Roztańczone Zawiercie

data dodania: 2020-07-06 18:11:50

O swojej pasji, jej początkach, ciężkiej pracy i satysfakcji opowiadają Patrycja Grzebieluch i Martyna Buła z grupy tanecznej „Patman Crew”.

To bardzo młodzi ludzie, lecz już osiągnęli sukcesy, a przy okazji rozsławiają nasze miasto w całej Polsce. O swojej pasji, jej początkach, ciężkiej pracy i satysfakcji opowiadają Patrycja Grzebieluch i Martyna Buła z grupy tanecznej „Patman Crew” – półfinalisty programu „Got To Dance”, w rozmowie z Pawłem Kmiecikiem.

P.K..:Nasza rozmowa nie była łatwa do przeprowadzenia z powodu Waszych licznych zajęć w różnych miejscach. Czy bycie tak zabieganym nie przeszkadza w ćwiczeniu tańca, przeprowadzaniu prób itp.

P.G.: Owszem, trudno nas zastać razem, ale wierzymy w zasadę, że jeśli się czegoś chce, to można to osiągnąć wbrew wszystkiemu. Studiuję biotechnologię medyczną, więc rano robię leki, przyjeżdżam do Zawiercia, prowadzę zajęcia w naszej szkole tańca, a dopiero po tym wszystkim idę na próbę. Martyna jest w szkole tańca zaraz po skończeniu lekcji w liceum, a Marcin „Manu” Piotrowski, którego nie ma tu dzisiaj z nami, oprócz tańca studiuje hiszpański oraz zajmuje się zawodowo tenisem stołowym i codziennie ma treningi. Zaczynamy więc ćwiczyć dopiero po 20:00.

P.K:Jak się poznaliście. 

P.G.: Poznaliśmy się przez Internet. Kolega wspomniał Marcinowi o mnie, on do mnie napisał, czy nie pojechalibyśmy razem na warsztaty taneczne i tak zaczęła się nasza przygoda taneczna oraz życiowa, gdyż jesteśmy z Marcinem ze sobą już od 4 lat. Potem zaczęliśmy prowadzić zajęcia taneczne w Zawierciu, na które zaczęła uczęszczać Martyna i jak się okazało była ona najbardziej wytrwałą uczennicą. I tak powstał Patman Crew. 

M. B: Nasza znajomość jest efektem jednego wielkiego zrządzenia losu. Patrycję znałam trochę wcześniej. Zaczynałam zastanawiać się, co robić w życiu i pomyślałam, że taniec może być ciekawą opcją, bo staje się coraz bardziej modny. Wraz z koleżankami trafiłam do Patrycji, która wraz z Marcinem prowadziła zajęcia taneczne i z 30-osobowej grupy zostałam wybrana do dalszej współpracy. Później był wspólny obóz taneczny, gdzie się zaprzyjaźniliśmy i tak się zaczęło.Kiedy zaczęła się wspólna działalność jako Patman Crew? Skąd pomysł na taką inicjatywę?Nie było przełomowego momentu, w którym okazałoby się, że tak będzie wyglądał nasz skład. To był proces, który trwał rok, a może nawet półtora. Na początku było nas więcej, ale kolejne osoby powoli się odłączały i w końcu pozostała nasza trójka, która okazała się najbardziej zgraną ekipą. Zaczęliśmy podążać w bardziej kreatywną stronę, szukać alternatyw i innowacji do każdego układu tanecznego. 

P.G.: Gdy z miesiąca na miesiąc stawaliśmy się coraz lepszymi tancerzami, zaczęły się pojawiać nowe cele, większe marzenia i tak stopniowo Patman stał się wartościową ekipą taneczną. 

P.K: Czy Wasze zainteresowanie tańcem zaczęło się w podobnym wieku? W każdym przypadku odbyło się to inaczej. Patrycja przygodę z tańcem zaczęła dużo wcześniej, niż ja i Marcin. Od małego interesowała się tańcem towarzyskim. Marcin wygrał konkurs związany ze znanym czasopismem dla młodzieży.

M.B.: W każdym przypadku odbyło się to inaczej. Patrycja przygodę z tańcem zaczęła dużo wcześniej, niż ja i Marcin. Od małego interesowała się tańcem towarzyskim. Marcin wygrał konkurs związany ze znanym czasopismem dla młodzieży, pojechał na plan III edycji „You Can Dance” i wciągnęło go to. A ja nie bardzo wiedziałam, co chciałabym robić w życiu, spróbowałam tańca i spodobało mi się.

P.G.: Nasze zainteresowanie tańcem pojawiło się w różnych momentach. Zaczęłam od tańca towarzyskiego, ale gdy poznałam Marcina zafascynował mnie taniec nowoczesny i tak zostało do dziś. Marcin zakochał się w  tańcu oglądając telewizję, a Martynę nauczyliśmy wszystkiego od podstaw, więc jej zainteresowania są mocno związane z naszymi wskazówkami.

P.K.:Skąd wziął się pomysł na nazwę grupy.


M.B.: Powstała ona spontanicznie. Kiedyś padła taka propozycja, pochodząca od imion założycieli grupy, czyli Patrycji (Pat) i Marcina („Manu” – Man)  i tak już zostało
.
P.K.:Kiedy zdecydowaliście się wziąć udział w „Got to Dance”.

P.G.: To nie był konkretny termin, konkretny czas. Po prostu dojrzeliśmy jako tancerze i choreografowie do tego, by stworzyć coś dla szerszej publiczności. Jesteśmy bardzo surowi wobec swoich osób i dużo od siebie wymagamy, więc dopiero gdy sami jesteśmy zadowoleni z tego, co zrobiliśmy, gdy czujemy, że to jest naprawdę dobre, decydujemy się zaprezentować to innym. Ale żeby dojść do tego momentu, musimy naprawdę sporo czasu spędzić na sali i dużo pracować, a przy tym pokłócić się tysiąc razy. W takich momentach wychodzą nam jednak najlepsze rzeczy.

P.K.:Jak wygląda zawierciański „rynek” tańca przed i po Waszym udziale w „Got To Dance”.

M.B.: Po na pewno lepiej.A jaki jest rynek tańca w Zawierciu.Myślę, że ma wielki potencjał taneczny, co widzimy po uczniach naszej szkoły. Mają wielki zapał i chęci do tańca. Staramy się zachęcić ich, żeby rozwijali swoje umiejętności, poznawali możliwości własnego ciała i żeby wciągnąć ich w świat tańca i w to, co my przeżywamy.

P.K.:A co przeżywacie, gdy tańczycie.

M.B.:Taniec to taka dziedzina sztuki, którą można oddać naprawdę wszystko  od radości po smutek i rozgoryczenie. Często to, co robimy, jest obrazem naszych emocji.

P.K.:Na swojej stronie internetowej napisaliście, że tańca uczyliście się od najlepszych.

M.B.:Tak, naszym głównym mentorem w dziedzinie tańca jest człowiek, od którego nauczyliśmy się bardzo wiele  to były choreograf Britney Spears, Tony Czar. Można by opowiadać o nim bardzo wiele.To niesamowity człowiek i niesamowity tancerz

P.K.:Czego dowiedzieliście się dzięki spotkaniu z nim.

M.B.: Przede wszystkim skierował nas na ścieżkę kreatywności i zachęcił, żeby nie naśladować wytyczonych rozwiązań, nie iść na łatwiznę, jeśli chodzi o układanie choreografii. Docenił nas jako tancerzy i powiedział, że idziemy w dobrym kierunku, co jest dla nas dodatkową motywacją i inspiracją.

P.K.:Jaki jest Waszym zdaniem kierunek rozwoju tańca, aby był efektywny i efektowny oraz aby przyciągał uwagę.

M.B.: Żeby zaistnieć na tym „rynku”, trzeba robić coś wyjątkowego i kreatywnego. My też staramy się tworzyć własny i niepowtarzalny styl taneczny, który spowoduje, że nawet jeśli będziemy tańczyć w maskach, to i tak zostaniemy rozpoznani przez widzów. Chyba najważniejszą drogą jest właśnie stworzenie swojego stylu.

P.K.:A jak byście scharakteryzowali Wasz styl.

M.B.: Na pewno szybki, nowy, świeży, kreatywny i niepowtarzalny.

P.K.: Wasza twórczość dostępna w Internecie zawiera sporo efektów wizualnych, dodanych już podczas montażu obrazu  na ile taka wizualna obróbka układu tanecznego jest ważna dla prezentacji samego tańca.

M.B.: My przede wszystkim nawet kręcąc produkcję telewizyjną staramy się zrobić coś nowego  znaleźć jakieś ciekawe miejsce, zastosować interesujące elementy wizualne. Nagraniami zajmuje się studio filmowe, ale Marcin wykonuje montaż tych materiałów.

P.K.: W jednym z takich filmików, zachęcającym do głosowania na Was przy okazji udziału w „Got To Dance”, powiedzieliście, że Zawiercie to metropolia tańca czy aż tak.

P.G.:PatrycjaNa pewno są już jakieś fundamenty tej metropolii, choć właściwie staramy się ją dopiero zbudować. Nasze studio istnieje od około półtora roku i mamy też jakiś wpływ na to, że Zawiercie można zaliczyć do znaczących ośrodków tańca w  Polsce. Dążymy do tego, żeby poziom był coraz wyższy i aby było coraz więcej tancerzy zawodowych.

P.K.:Jakie macie plany na najbliższą przyszłość.

M.B.: Mamy zamiar przygotowywać kolejne produkcje na YouTube’a, ponieważ jest to teraz bardzo popularne. Choreografowie np. ze Stanów Zjednoczonych nie obejrzą polskiej edycji „Got To Dance”, a Internet daje taką okazję do promocji. Chcielibyśmy także wyjechać na jakieś dłuższe warsztaty do USA. A za kilka lat chcielibyśmy wziąć udział w programie „America Best Dance Crew” dla ekip tanecznych  to chyba najlepszy taneczny show na świecie. Na razie jednak nie mamy zamiaru się stąd wyprowadzać, więc to plany bardzo dalekosiężne.

P.K.:A więc czujecie się związani z Zawierciem.

M.B.: Na pewno. Wszystko, co mamy, jest tutaj  rodzina, dom, szkoła tańca. Na razie nie zamierzamy się stąd wyprowadzać. Chcielibyśmy raczej wypromować tanecznie nasze miasto. Nie zostawimy naszych.

P.G.: Jeśli chodzi o  taniec w  Zawierciu, to czuję, że możemy z tego miasta dużo wyciągnąć, a przede wszystkim dać mu cel i chęć do działania. Jest tu dużo ambitnych i pracowitych osób, dlatego też otworzyliśmy szkołę tańca Patman Dance Studio, bo naprawdę warto inwestować w takie talenty.

P.K.:Zawiercie także Was wspiera zachęta do głosowania na Was w programie „Got to Dance” była umieszczona m.in. na stronie internetowej Urzędu Miasta. Odczuwacie to wsparcie.

M.B.:Tak, miasto nas bardzo wspiera. Bardzo miło zostaliśmy odebrani zarówno w trakcie, jak i po programie.Otrzymaliśmy znaczącą pomoc zarówno od Zawiercia, jak i od Myszkowa (stamtąd jest Martyna). Gdy Zawiercie chce, to potrafi. Widzieliśmy, jaka była mobilizacja wśród mieszkańców miasta na Facebooku przy okazji głosowania. To było bardzo miłe. Po występie nawet wiele osób starszych niż nasi rodzice gratulowało nam występu.

P.K:Mówiliście o promowaniu swojej twórczości przez Internet czy globalna sieć stała się nieodłączną częścią tańca.

M.B.:Internet na pewno otwiera i pokazuje nowe możliwości  wiele seriali tanecznych jest emitowanych tylko w Sieci, najczęściej na YouTube. Każdy bardziej znany tancerz musi się tam promować i promujecie się.

P.G.:Ostatnio zorganizowaliśmy akcję flash mob, w której udział wzięło ponad 100 osób  w tym również osoby po pięćdziesiątce! Byliśmy pod ogromnym wrażeniem, że ludzie potrafią przyjść całymi rodzinami i jak potrafią tańczyć i przy tym świetnie się bawić.

P.K.:Osiągnęliście już sporo w dziedzinie tańca jak na tak młodą grupę. Czego można Wam życzyć.

M.B.:Dalszych sukcesów i abyśmy pamiętali o tym, kim jesteśmy oraz nie tracili wiary w siebie pomimo mniejszych i większych porażek.

P.G.:Przed nami i  już za nami wiele poświęceń.Czasami to wszystko wydaje się takie proste, gdy patrzy się z  zewnątrz, ale jeśli chce się osiągnąć sukces nieważne, czy w tańcu, czy w innej dziedzinie  to trzeba bardzo ciężko pracować. My posiadamy tę niezwykłą możliwość, polegającą na tym, że nasza ciężka praca jest jednocześnie naszą pasją, którą tak bardzo kochamy.

Artykuł archiwalny rozmowa Pawła Kmiecika   

Zawiercianin ZIMA 2012 NR 3 (13)

Wydawca:

Centrum Inicjatyw Lokalnych
42-400 Zawiercie, ul. Senatorska 14

Pomóż nam rozwijać serwis:
1%

Podaruj 1% podatku
KRS: 0000215720