poniedziałek, 26 Październik 2020,
imieniny obchodzą: Lucyna, Lutosław

Aktualności

A A A

Strona główna / Aktualności / Podniebne Łazy i okolice

Podniebne Łazy i okolice

data dodania: 2020-07-06 13:36:58

Z kolei historia gołębiarstwa pocztowego, dzisiaj zwanego gołębiarstwem sportowym, sięga na ziemiach Polski pierwszych lat XX wieku.Zatem nowocześni „gołębiarze” mają już ponad stuletnią tradycję.

 Gołąb nie jest zwykłym ptakiem w historii ludzkości. Był symbolem bogini płodności i miłości Asztarte. Pierwsze udomowienie i oswojenie gołębi miało miejsce już na terenie starożytnej Fenicji. Z kolei historia gołębiarstwa pocztowego, dzisiaj zwanego gołębiarstwem sportowym, sięga na ziemiach Polski pierwszych lat XX wieku. Zatem nowocześni „gołębiarze” mają już ponad stuletnią tradycję. Kontynuują ją także na ziemi zawierciańskiej.

 
 Historia latania


Pierwsze zrzeszenie hodowców gołębi na terenach dzisiejszej Polski powstało w 1905 roku w Zabrzu. Ponieważ gołębie ze względu na swoje zdolności powrotnolotne były wykorzystywane jako ważny instrument łączności o charakterze strategicznym, to w niepodległej Polsce zgodę na tworzenie kolejnych zrzeszeń hodowców i jakiekolwiek loty gołębi wydawało Ministerstwo Spraw Wojskowych. Wraz z hitlerowską okupacją z ziem polskich znikł dotychczasowy dorobek hodowli gołębi. Odbudowa ruchu gołębiarskiego rozpoczęła się tuż po wojnie. 1 kwietnia 1946 r. w Krakowie zorganizowano ogólnopolski zjazd okręgowych grup lotowych i towarzystw hodowców gołębi pocztowych. Wraz z odbudową kraju powoli powstawały nowe oraz odtworzono stare sekcje, oddziały i grupy lotowe. Proces ten nie ominął także okolic Zawiercia.


Z pasją przez lata

Na terenie powiatu zawierciańskiego już od ponad pół wieku działa Polski Zwią- zek Hodowców Gołębi Pocztowych oddział Łazy. Powstał w roku 1955 i wówczas liczył ok. 15 członków. Obecnie zrzesza ok. 80 osób z Łaz, Ogrodzieńca, Zawiercia i Tucznawy. W  swej historii oddział okresowo zmienił nazwę w 2007 r. z PZHGP na Jurajski Klub Hodowców Gołębi Sportowych w Łazach.„Zmiana nazwy była podyktowana lokalnym patriotyzmem. Poprzez odejście od standardowej nazwy PZHGP na Jurajski Klub chcieliśmy hodowcom z różnych regionów Polski i z zagranicy zwrócić uwagę, z jak ciekawego i  malowniczego regionu pochodzimy. Niestety od 2009 roku ponownie powróciliśmy do pierwotnej nazwy, ponieważ przerosły nas sprawy finansowe” z żalem w głosie wyjaśnia niedawny prezes, Jan Kaliński. Jak wspomina obecny prezes PZHG oddział Łazy, Ireneusz Kowalski, klub w pierwszych latach funkcjonowania borykał się z różnego rodzaju problemami: małą ilością członków, trudnymi warunkami transportu gołębi na miejsce lotowania czy kłopotami związanymi z odczytem pomiarów z  obrączek.„Przy dzisiejszych specjalnych samochodach ciężarowych z  przyczepą wyposażoną w odpowiednie kabiny oraz w kamery na podczerwień, które kontrolują pracę konwojenta i kierowcy oraz rejestrują, w jakich warunkach pogodowych wypuszczane są gołębie, nasze wspomnienia o dawnych przewozach kolejowych na miejsce lotowania brzmią jak opowieść nie z tego świata. Ale takie były czasy i  chcąc wziąć udział w  zawodach trzeba było sobie radzić i mieć dużo zapału”. Prezes Kowalski ze śmiechem wspomina: „Do dziś przekazujemy sobie historię opowiedzianą przez starszych hodowców. Po przylocie dwóch gołębi z odległości 500 km ich mistrz wraz z gumowymi obrączkami wsiadł na rower i popędził do kolegi, który posiadał zegar do konstatowania gołębi. Przejeżdżając przez mostek zachwiał się i wpadł do rzeki. Nie dość, że się przemoczył, to jeszcze zgubił swoje obrączki i wszystko przepadło. Na szczęście czasy się zmieniają, technika idzie do przodu i coraz więcej osób ma już nie tylko zegary tradycyjne, ale nawet i elektroniczne, więc odczyt jest dużo prostszy i łatwiejszy niż 30 czy 50 lat temu”.Zegary te jedynie odbijają na taśmie moment przylotu gołębia. Ostateczny wynik podaje kierownik ds. pomiaru, który oblicza, w jakim czasie gołąb przeleciał dany dystans, bo każdy hodowca mieszka gdzie indziej. Kierownik jest również odpowiedzialny za rozpisanie czasu oraz za wyliczenia z wszystkich sekcji szybkości lotu gołębi. Zwycięzcą zostaje ten gołąb, który wygrał najwięcej konkursów, a mistrzem sekcji zostaje hodowca, którego gołębie wygrały największą ilość konkursów.
 

W górę po sukces

Loty gołębi odbywają się na różnych dystansach, przeważnie z przedziału 100 – 1000 km. Wcześniej trzeba gołębia odpowiednio przygotować do lotów na takich odległościach. Najpierw ptak musi się przyzwyczaić do swojej klatki. Później młode gołębie zaczyna się trenować. Początkowo są to małe odległości, od 5 do 10 km. Są też wywożone i przyzwyczajane do kabin transportowych. Sezon gołębiarski jest podzielony na loty gołębi starych, które odbywają się od maja do połowy lipca, oraz loty gołębi młodych, które zaczynają się w sierpniu i kończą wraz z nadejściem września. Pomimo to opieka na zwierzętami wymaga całorocznego zaangażowania, pasji, wytrwałości i odpowiedzialności.„Chcąc osiągać coraz lepsze wyniki w tym amatorskim sporcie, nie można sobie pozwolić na fuszerkę. Nasze hobby wymaga od hodowcy odpowiedzialności i  zaanga- żowania oraz nie będę ukrywał, że ze sportem tym wiążą się pewne koszty. Na wydatki te składa się odpowiednia karma, gołębniki oraz oczywiście profilaktyka zdrowotna, a więc witaminy, szczepionki i obowiązkowa wizyta u lekarza weterynarii przynajmniej raz na 2 tygodnie. Bez tych zabiegów nie da się osiągnąć wymarzonych wyników, czyli mistrzostwa Polski w lotach gołębi” tłumaczy Ireneusz Kowalski. 

Pasja czy rywalizacja?

Na pytanie, czy gołębiarstwo to tylko hobby czy sportowa rywalizacja, Jan Kaliński po chwili zadumy odpowiada: „To specyficzne zajęcie. Można powiedzieć, że sporo w tym pasji, bo bez zaangażowania, zainteresowania i zamiłowania daleko się nie zajdzie, ale pasja ta jest połączona z nutą rywalizacji i współzawodnictwa. Organizowane konkursy w pewien sposób motywują, a  już w  dzień przylotu gołębi emocje sięgają zenitu, zarazem jest niepewność i wielkie oczekiwanie, kiedy ptak przyleci i czy w drodze nic niebezpiecznego mu się nie przytrafiło”. Z kolei Ireneusz Kowalski dodaje: „Do tej pory lotowałem metodą naturalną gniazdową, a od przyszłego sezonu chciałbym wystartować również w lotowaniu metodą wdowieństwa, co oznacza sporą zmianę. To już nie tylko hobby, ale także rywalizacja, w którą zaangażowana jest cała moja rodzina: wspiera, obserwuje i pomaga”. Wszystkim hodowcom gołębi z powiatu zawierciańskiego życzymy Dobrego Lotu w przyszłym sezonie.

Artykuł archiwalny rozmowa Katarzyny Wilk  

Zawiercianin Jesień 2012 Nr 2 (12)
Wydawca:

Centrum Inicjatyw Lokalnych
42-400 Zawiercie, ul. Senatorska 14

Pomóż nam rozwijać serwis:
1%

Podaruj 1% podatku
KRS: 0000215720