czwartek, 21 Styczeń 2021,
imieniny obchodzą: Agnieszka, Jarosława

Aktualności

A A A

Strona główna / Aktualności / Nieposkromiony apetyt

Nieposkromiony apetyt

data dodania: 2020-07-09 14:11:48

W maju 2011 roku i dosyć szybko zaczęliście odnosić pierwsze sukcesy. Grzegorz Grabowski

P.P.: Wasza grupa powstała w maju 2011 roku i dosyć szybko zaczęliście odnosić pierwsze sukcesy. Grzegorz Grabowski: Trzeba przyznać, że zanim jeszcze sformalizowaliśmy naszą działalność, klimat strzelectwa terenowego wszystkim nam bardzo imponował. Jeździliśmy na zawody do grup strzeleckich, których poziom przygotowania technicznego torów wydawał nam się bardzo wysoki, a perspektywę dorównania im postrzegaliśmy jako odległą. Jednak członkowie naszego klubu to zgrany zespół zapaleńców, którzy kosztem własnego wolnego czasu dopięli zakładanego celu. W krótkim czasie dzięki ogromnemu zaangażowaniu i ciężkiej pracy z beniaminków staliśmy się jedną z najprężniej działających grup strzeleckich w kraju.

G.B.:Ilu was było na początku? Grupa założycielska nie była wielka. Na spotkanie inicjujące przyszło dziesięć osób. Była to ilość wystarczająca do formalnego rozpoczęcia działalności  statut LOK pozwala na założenie koła przez minimum dziewięć osób. W grupie inicjatywnej były osoby z Łaz, Zawiercia i Dąbrowy Górniczej.

P.P.:Obecnie macie na swoim koncie organizację cyklicznych zawodów o charakterze lokalnym i ogólnopolskim, jak Puchar Zimowy FT/HFT, Puchar Polski FT/HFT PFTA, wpieracie również Ogólnopolską Olimpiadę Uniwersytetów Trzeciego Wieku czy zawody o Puchar Burmistrza Łaz. Dosyć sporo jak na tak młodą grupę.

G.B.Zabrzmi to trochę nieskromnie, ale pomimo tak małego stażu organizacyjnego byliśmy bacznymi obserwatorami zawodów.Ciągle podpatrywaliśmy wszystkich i wyciągaliśmy konstruktywne wnioski. Pilnie słuchaliśmy tego, co mówili koledzy w trakcie zawodów i bacznie analizowaliśmy dyskusję na forum strzelectwa już po zawodach. Byliśmy i jesteśmy grupą, która zawsze szła trendem, by stawiać na usportowienie tej dyscypliny. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że póki co jest to dyscyplina czysto rekreacyjna, Ale chyba wiele obecnie uznanych dyscyplin sportowych miało takie niewinne początki.

P.P.:Co jest takiego interesującego w tym sporcie, że wybraliście strzelectwo terenowe, a nie tak popularną piłkę nożną czy siatkówkę?

G.B.:W odróżnieniu od innych gier zespołowych, wymagających określonej infrastruktury terenu i budynku, gdzie się je uprawia, strzelectwo terenowe ma taką przewagę, że stały kontakt z tą dyscypliną można mieć, wbrew pozorom, również w domu. W odróżnieniu od broni palnej, wiatrówki limitowe możemy posiadać na stałe w domu. W związku z tym możemy ciągle pracować nad ich udoskonaleniem. Każdy z nas z reguły ma maleńki domowy warsztacik, gdzie wiatrówki są konserwowane i przygotowywane do zawodów. Poza tym strzelectwo terenowe to niezależnie od pory roku gwarancja kilkugodzinnego przebywania na świeżym powietrzu i bliskiego kontaktu z naturą

P.P.:Czyli w każdym zawodniku budzi się taki mały majsterkowicz?

G.B.:Tak. Wydawałoby się, że karabinki w wykonaniu uznanych firm są już doskonałymi urządzeniami. Wystarczy tylko iść do sklepu, kupić, wyjąć z futerału i po prostu celnie strzelać. Ale sami widzimy jakie fascynujące rzeczy wyczyniają mechanicy np. w sporcie żużlowym lub w Formule 1. Możemy zauważyć, że ciągle manipulują, sprawdzają, a przecież doskonale znają ten sprzęt. Pomimo tego ciągle dobierają przełożenia, regulują gaźniki i wszystko to odbywa się na bieżąco. Podobnie jest w naszej dyscyplinie. Ale musimy pamiętać, że aby osiągnąć wysoki wynik sportowy najważniejszy jest wciąż talent, a później sumienny trening. Nie wystarczy kupić nawet najdroższego karabinku i lunety, aby mieć zagwarantowane miejsce na podium.

P.P.:W takim razie jak wygląda przykładowy trening?

G.B.:Tak jak w każdej dyscyplinie musi być trening wysiłkowy i techniczny. Pomimo że wiatrówki limitowe nie mają obostrzeń mówiących, że można z nich korzystać wyłącznie na strzelnicach zamkniętych  pożądana jest sytuacja, aby dysponować bezpiecznym terenem do treningu. Możemy teoretycznie posługiwać się nimi niemal na każdym odpowiednio zabezpieczonym terenie, pod warunkiem zagwarantowania bezpieczeństwa osobom postronnym.Powtarzalność trafienia wypracowujemy poprzez systematyczny trening. Trenujemy przyjmowanie odpowiednich postaw strzeleckich, umiejętność znalezienia wewnętrznej równowagi, wyciszenia się podczas oddania strzału. Generalnie jest dyscypliną wymagającą dużej wiedzy i dodatkowo ustawicznego myślenia podczas całego trwania zawodów.

P.P.:Dlaczego figurki mają kształt małych zwierząt? 

G.B.: Ta tradycja wywodzi się z Anglii, gdzie przez wiele stuleci Anglicy w taki bezkompromisowy sposób traktowali wszystkie drobne zwierzęta i ptaki jako szkodniki. Obecnie zakazano w Anglii takich praktyk, ale przy tworzeniu podwalin strzelectwa terenowego oparto się na tej tradycji przy opracowaniu metalowych celów, do których strzelamy podczas zawodów i na treningach. Dla wyjaśnienia dodam, że nie ma takiej możliwości, aby w naszym środowisku była tolerowana osoba, która strzela do żywych zwierząt.

P.P.:Na koniec chciałbym zapytać o największy sukces tegorocznego sezonu.

G.B.:To był udany sezon. Zajmowaliśmy miejsca na podium podczas kilku zawodów pucharowych indywidualnie i drużynowo. W klasyfikacji generalnej pucharu PFTA jeden z kolegów zajął dziewiąte miejsce w kategorii HFT1, zdobyliśmy również pierwsze miejsce w „generalce” w kategorii NHFT (strzelanie w nocy z latarkami taktycznymi), wzięliśmy również udział w Mistrzostwach Świata FT w Niemczech. Jednak naszym największym sukcesem tego sezonu był sukces organizacyjny. Przygotowaliśmy drugą edycję Pucharu Jurajskiego, w którym było pięć zawodów o randze zawodów krajowych. Mieli- śmy uczestników z całej Polski. Średnio w poszczególnych zawodach startowało osiemdziesiąt osób. W ramach tych zawodów były również dwudniowe zawody o Puchar Burmistrza Łaz w ramach Pucharu Polski PFTA, na które przyjechało około 150 osób z Polski i Czech. Jesteśmy w tej chwili najmłodszą grupą strzelecką w Polsce. Tworząc ją, byli- śmy grupą zapaleńców, którzy działając na indywidualnym polu chcieli połączyć swoje siły i po prostu pokazać, że grupa strzelców z małej miejscowości, przy dużym zaangażowaniu, poświęceniu i włożeniu potężnej pracy może zaistnieć nawet na krajowym podwórku strzelectwa terenowego. Nie był to łatwy proces. Byliśmy postrzegani przez niektóre grupy jako ci, którzy chcą powywracać uporządkowany, rekreacyjny klimat strzelectwa terenowego do góry nogami, no i chyba trzeba przyznać, że trochę nam się to udało. Dyscyplina zaczyna powolutku dążyć do bardziej sportowego charakteru i mamy w tym swój niepodważalny udział. Nasze apetyty organizacyjne są nieposkromione, dlatego zgłosiliśmy nasz wniosek do PFTA o organizację Mistrzostw Polski w przyszłym roku.

Artykuł archiwalny rozmowa Piotra Pieszczyka 

Zawiercianin Zima 2013 nr 4 (17)
Wydawca:

Centrum Inicjatyw Lokalnych
42-400 Zawiercie, ul. Senatorska 14

Pomóż nam rozwijać serwis:
1%

Podaruj 1% podatku
KRS: 0000215720