niedziela, 9 Grudzień 2018,
imieniny obchodzą: Aneta, Leokadia

Aktualności

A A A

Strona główna / Aktualności / Nie zapomniałem, skąd pochodzę

Nie zapomniałem, skąd pochodzę

data dodania: 2013-01-21 09:34:30

13 stycznia 2012 r. w zawierciańskim MOK-u odbył się pokaz znanej w całej Polsce i wielokrotnie nagradzanej marki odzieżowej Paprocki & Brzozowski. Nie wszyscy wiedzą, że jeden z dwójki projektantów – Mariusz Brzozowski, pochodzi z Zawiercia. Nic dziwnego – twórcy marki to osoby niezwykle skromne, a sława i blask reflektorów wydają się ich onieśmielać i wprawiać w zakłopotanie. Mariusz Brzozowski w rozmowie z Izabelą Biel opowiada, jak dzięki ciężkiej pracy i jasno wytyczonym celom można spełnić marzenia – nawet jeśli pochodzi się z niewielkiej miejscowości.

Pochodzi Pan z Zawiercia. Jak wspomina Pan rodzinne strony? Za czym Pan tęskni?
Mariusz Brzozowski: Zawiercie wspominam z ogromną nostalgią. Może dlatego, że dość szybko opuściłem miasto. Już jako nastolatek wyjechałem do Częstochowy, aby tam ukończyć Liceum Plastyczne i wciąż odczuwam niedosyt rodzinnego miasta. Każde miejsce znane mi w Zawierciu ma dla mnie ogromny ładunek emocjonalny. Gdy odwiedzam po tylu latach znane sobie zakamarki czy miejsca, które były mi bliskie, powracają cudowne wspomnienia, pełne beztroski i szczęścia. Za czym tęsknię? Chyba za samym Zawierciem. Odkąd zmarli moi rodzice, jestem w Zawierciu tylko gościem okazjonalnym.

13 stycznia odbył się pierwszy zawierciański pokaz Państwa marki. Skąd pomysł na zorganizowanie pokazu w Zawierciu?
M.B.: Propozycja wyszła od władz miasta. Nigdy nie sądziłem, że kiedykolwiek będę mógł pokazać swoją kolekcję w Zawierciu. Tym większym zaskoczeniem był dla mnie tak ogromny odzew na nasz pokaz. Reakcja ludzi, zaproszonych gości, była oszałamiająca. Nie spodziewałem się tak miłego przyjęcia. Może dlatego trema była tak duża.

Czy wspomnienia młodości spędzonej w Zawierciu w jakiś sposób inspirują Pana w dzisiejszej pracy twórczej? 
M.B.: Inspiracją do twórczego życia może być wszystko. Myślę, że to, jak zostałem wychowany, w jakich warunkach była kształtowana moja wrażliwość, ludzie, z którymi miałem kontakt i wsparcie rodziców, były z pewnością bardzo inspirujące w dążeniu do celu. A świadomość, że pochodzę z małego miasta i droga, którą przeszedłem, była trudniejsza, również odbiła się w mojej twórczości głębokim echem. 

Jak zaczęła się Pana przygoda z modą? Zawsze wiedział Pan, że zostanie projektantem?
M.B.: Odkąd miałem świadomość, że można sobie wybrać zawód, wiedziałem, że moda jest moim żywiołem. Kocham to, co robię i cieszę się, że pasja mogła stać się moim zawodem. Postawiłem przed sobą cele, które konsekwentnie realizowałem. Najpierw Liceum Plastyczne, później Akademia Sztuk Pięknych o konkretnym profilu. Wszystko, by osiągnąć wytyczony cel – zostać projektantem mody.

Pokaz Paprocki & Brzozowski był wielkim wydarzeniem w naszym mieście i mieszkańcy z pewnością nie mogą się doczekać kolejnych. Planuje Pan wystąpić jeszcze kiedyś w rodzinnym mieście?
M.B.: Wszystko zależy od tego, czy dostaniemy takie zaproszenie. Proszę mi wierzyć, dla mnie to ogromna przyjemność pokazywać swój dorobek w rodzinnym mieście. Dzień, w którym miał odbyć się pokaz, był pełen wzruszeń. Dla takich chwil warto pracować.

Pana marka osiągnęła wielki sukces, ale zarówno Pan, jak i Marcin Paprocki wydajecie się bardzo skromnymi osobami. Jak udało się Panom ustrzec przed uderzeniem „wody sodowej”?

M.B.: To bardzo proste. Nie zapomnieliśmy, skąd pochodzimy. Ciężko pracujemy i nie zapominamy też, że jesteśmy tylko ludźmi. Każdy z nas ma swoje zmartwienia, z którymi musi się zmierzyć. Cieszą nas małe rzeczy, a co najważniejsze: praca w duecie nie pozwala zbyt wysoko unieść się nad ziemią. Ciężko pracujemy. A skoro głowę mamy pochłoniętą pracą, to nie myślimy o bzdurach. Mamy też dużo dystansu wobec siebie i otaczającego nas świata.

W najnowszej kolekcji Paprocki & Brzozowski dominują żywe, wiosenne barwy, jednak na polskich ulicach ciągle przeważają szare i stonowane kolory. Czy uważa Pan, że powinnyśmy być bardziej odważne i eksperymentować z modą?
M.B.: Żywe kolory to duży eksperyment przede wszystkim dla nas. Zazwyczaj opieraliśmy naszą kolorystykę w kolekcjach na czerni, szarości i bieli. W tej kolekcji chcieliśmy sami dla siebie przełamać ten stereotyp mocno ograniczonej kolorystyki. Dlatego pojawiły się pomarańcze i limonkowa zieleń. Myślimy, że kobiety w Polsce coraz chętniej eksperymentują z kolorem. Stonowana kolorystyka jest z pewnością bezpieczna, ale kobiety stają się coraz odważniejsze. Bawią się modą, a to dopiero początek. I co najważniejsze – zawiercianki nie ustępują miejsca warszawiankom.

Co było kluczem do sukcesu marki Paprocki & Brzozowski?
M.B.: Przede wszystkim upór i konsekwencja. Wiara w to, że można wszystko, jeśli tylko się chce. Nadal tak uważamy. Oprócz tego pasja w tym, co się robi i chęć ciągłego rozwoju, bez osiadania na laurach.

Ma Pan jakiś autorytet, kogoś, kto Pana inspiruje?

M.B.: Staram się znajdować inspirację we wszystkim, co mnie otacza. Dlatego łapczywie smakuję życie.

Dziękuję za rozmowę.

Wywiad ukazał sie pierwotnie w kwartalniku "Zawiercianin" nr 11.

Wydawca:

Centrum Inicjatyw Lokalnych
42-400 Zawiercie, ul. Senatorska 14

Pomóż nam rozwijać serwis:
1%

Podaruj 1% podatku
KRS: 0000215720