niedziela, 9 Grudzień 2018,
imieniny obchodzą: Aneta, Leokadia

Aktualności

A A A

Strona główna / Aktualności / Kobiety razem

Kobiety razem

data dodania: 2011-09-09 12:43:59

Dwie malownicze, niewielkie wioski w gminie Irządze. Tylko czterystu mieszkańców. Pracy jest sporo, bo to tereny rolnicze. Ale tutejsi mieszkańcy są aktywni także w innych sferach życia. Szczególnie kobiety – mądre, sprawne i energiczne.

Rok 2007. Z inicjatywy pani sołtys Beaty Kaczmarczyk w Woźnikach reaktywowano Koło Gospodyń Wiejskich. W szeregi organizacji wstąpiły początkowo 23 kobiety. Przez kolejne miesiące ciężko pracowały. Uczestniczyły w lokalnych imprezach, same organizowały zabawy i potańcówki, jeździły na wycieczki.

Zamierzały działać na szerszą skalę, ale utrudniały to niewielkie możliwości finansowe i organizacyjne. Aktywne panie nie poddały się jednak i szukały nowych możliwości. – „Postanowiłyśmy się zorganizować i założyłyśmy Stowarzyszenie Koło Aktywnych Kobiet »W Kobietach Siła«, które obejmuje dwie wioski, Woźniki i Sadowie. W formalnościach pomogła nam Aleksandra Jasińska ze Starostwa Powiatowego w Zawierciu” – mówi prezes organizacji, Beata Kaczmarczyk. – „Obecnie jest nas 17. Staramy się robić jak najwięcej dla mieszkańców obu naszych wsi” – wyjaśnia.

Siedzibą organizacji jest budynek przekształcony obecnie na świetlicę wiejską. „Silne kobiety” użytkują go wspólnie z Ochotniczą Strażą Pożarną. Ponieważ strażacy to w większości małżonkowie aktywnych pań, współpraca układa się naprawdę dobrze, a praca wre. Początkowo obiekt był w kiepskim stanie. Dopiero wspólny wysiłek kobiet, strażaków i reszty mieszkańców zaowocował tym, że dzisiaj świetlica stanowi centrum życia kulturalnego obu wsi.

– „Na początku chciałyśmy odnowić jedną salę. Mobilizacja mieszkańców była niesamowita. Wszyscy malowali z ogromnym zapałem” – przypomina Agnieszka Mazanek, jedna z członkiń stowarzyszenia. – „Niestety następnego dnia padał ulewny deszcz i dach zaczął przeciekać. Z pomocą przyszła gmina, która złożyła wniosek o dofinansowanie nowego dachu. Udało się zdobyć pieniądze i dzisiaj cieszymy się już nowym zadaszeniem” – dodaje.

W budynku pozostało jeszcze wiele do zrobienia, jednak nie można narzekać na brak chęci i zapału do kontynuowania remontu. Tak było z drzwiami, które ufundowali sami mieszkańcy. – „W roku 2009 postanowiłyśmy przebrać się za kolędników i odwiedzałyśmy sąsiadów” – mówi Lucjana Siwek, pani sołtys z Sadowia. – „Mieszkańcom spodobała się nasza inicjatywa. Okazali się bardzo hojni. Za otrzymane datki kupiliśmy nowe drzwi do świetlicy” – wspomina.

W sierpniu 2010 r. panie zorganizowały piknik rodzinny pod hasłem „Zabawa łączy pokolenia”. Fundusze na realizację przedsięwzięcia pozyskały ze Starostwa Powiatowego. Początkowo z lękiem podchodziły do tego zadania. – „Bałyśmy się wszystkiego: czy podołamy wymogom, czy dam radę same rozliczyć wniosek. A przede wszystkim, czy zabawa spotka się z zainteresowaniem mieszkańców” – wspomina Agnieszka Mazanek.

Obawy okazały się bezpodstawne. Świetnie poradziły sobie nie tylko z formalnościami, ale i z przygotowaniem wydarzenia. – „Organizacyjnie wszystko się udało. Dopisali mieszkańcy. Przyszli nawet sąsiedzi z okolicznych wiosek. Chcieli zobaczyć, co się tu u nas dzieje ciekawego. A działo się, działo. Był konkurs międzypokoleniowy, na który całe rodziny przygotowywały potrawy z grilla, degustacja potraw oraz zamek dmuchany dla najmłodszych. W loterii fantowej można było wygrać królika, kota, kurę czy koguta na rosół. Przygrywała Kapela Jurajska. Bawiliśmy się do białego rana” – z dumą relacjonuje pani Agnieszka.

Różnorodność to siła

Na co dzień pracują. Zajmują się gospodarką. Mają dzieci, wnuki. Na brak zajęć nie mogą narzekać. Dlaczego zajmują się jeszcze działalnością społeczną? Co chcą osiągnąć? Wszystkie moje rozmówczynie zgodnie twierdzą, że pragną, aby coś się we wsi działo, aby nie szerzyły się patologie społeczne, a najmłodsi mieli co robić po zajęciach szkolnych.

– „Na wsi jedyne »rozrywki« to sklep i piwo. Chcemy zaangażować w nasze działania młodzież. Dzieci lgną do nas, bo widzą, że coś się dzieje” – mówi pani Wiesława Stańczyk. – „Niedawno zakupiłyśmy stroje dla drużyny piłkarskiej. W gminie były rozrywki, a nasi chłopcy nie mieli swoich strojów. Postanowiłyśmy, że to zmienimy. Udało się. W zamian młodzież pomaga nam przy różnych pracach porządkowych i nie tylko. Widać, że chętnie angażują się w prace społeczne” – dodaje. Również przy pomocy młodzieży udało się wyplantować teren przed świetlicą, który służy obecnie jako boisko.

Skąd zatem w tych kobietach tyle zapału? – „Nasza siła polega chyba na różnorodności” – mówi Iwona Iłczyk. – „Jesteśmy w różnym wieku, mamy różne wykształcenie. Jedna z nas potrafi dobrze gotować, inna świetnie piecze ciasta, trzecia to bizneswoman, która jeździ po terenie i załatwia sprawy organizacyjne, czwarta układa wiersze, inna dobrze liczy. W naszych szeregach są dwie panie sołtys, jest również radna. Stąd też częściowo pomysł na nazwę naszej organizacji. Panie weszły do władz gminnych i zaczęły sumiennie upominać się o to, co potrzebne mieszkańcom” – wyjaśnia.

Ładnie i smacznie

Przysłowie mówi, że nie szata zdobi człowieka. Ale reprezentacyjność to co innego. „Silne kobiety” przyznają, że ich stroje nie są regionalne. Starają się jednak w miarę możliwość prezentować elegancko i dostojnie.

– „W naszych szeregach jest krawcowa. To ona uszyła nam spódnice. Bluzki zakupiłyśmy z własnych oszczędności” – mówi Wiesława Stańczyk. – „Podczas zeszłorocznego Regionalnego Przeglądu Zespołów Ludowych, Kapeli, Śpiewaków oraz Twórców Ludowych i Rękodzielnictwa w Szczekocinach otrzymałyśmy wyróżnienie. Cieszymy się z tej nagrody, jednak wiemy, że stroje przeszkodziły nam w zajęciu wyższej pozycji. To dla nas kolejne wyzwanie na przyszłość” – dodaje.

Wśród „silnych kobiet” są też doskonałe kucharki. To one przygotowują potrawy na imprezy, z których dochód przeznaczany jest na materiały niezbędne do prac remontowych w świetlicy. Paniom marzy się remont jednego z pomieszczeń, gdzie powstałaby kuchnia z prawdziwego zdarzenia. Mogłyby w niej swobodnie przygotowywać ciasta, smalec, ogórki małosolne czy bigos.

Podczas gminnych dożynek w 2009 r. miały okazję zaprezentować jeszcze jeden ze swoich „skarbów”. Pani Agnieszka Mazanek wraz z małżonkiem piszą wiersze. Inspiracje czerpią z życia codziennego. Oto próbka satyry politycznej ich autorstwa:

Są tutaj posłowie, także z koalicji,

niech wysłuchają tej naszej petycji,

Miała być Irlandia i prawdziwe cuda,

minęły dwa lata, żadne się nie uda,

Zdrożały opryski, KRUS, nawóz i ropa,

tak rząd polski zadbał o naszego chłopa.

Plany pań z Woźnik i Sadowia są obiecujące. Cieszy fakt, że mimo licznych obowiązków domowych panie są pełne optymizmu, energii, zapału i wiary w to, że potrafią zrobić coś dobrego dla swoich wsi i ich mieszkańców. Oby więcej było takich kobiet w naszym powiecie.

Joanna Walczak

______________________

Tekst pierwotnie ukazał się w kwartalniku „Zawiercianin” nr 2(8)/2011. Cały numer można przeczytać pod tym adresem

Wydawca:

Centrum Inicjatyw Lokalnych
42-400 Zawiercie, ul. Senatorska 14

Pomóż nam rozwijać serwis:
1%

Podaruj 1% podatku
KRS: 0000215720