niedziela, 9 Grudzień 2018,
imieniny obchodzą: Aneta, Leokadia

Aktualności

A A A

Strona główna / Aktualności / Kamera, światła, akcja...

Kamera, światła, akcja...

data dodania: 2018-08-23 13:02:35

Im dalej, tym ciekawiej mówi zawiercianin Jędrzej Górnikowski, reżyser filmu krótkometrażowego o Zawierciu pt. „Zawiercie – Warthenau – Zawiercie”, w rozmowie z Piotrem Pieszczykiem.

Filmy historyczne mają to do siebie, iż w większości opisują biografię ludzi ze świata kultury czy polityki, albo wydarzenia, które wpłynęły na losy danego kraju. Ty jednak zdecydowałeś się opowiedzieć historię pięćdziesięciotysięcznego Zawiercia. Czym sobie zasłużyło to miasto, aby stworzyć o nim film?

Jędrzej Górnikowski: Cała ta dyskusja na temat zbliżającego się stulecia miasta jest dość ciekawa. Zawiercie jest specyficznym miastem. Żeby je zrozumieć takim, jakie jest ono teraz, trzeba pokazać jego przeszłość. Gdy zacząłem przygotowywać się do tworzenia scenariusza, okazało się, że im dalej w przeszłość, tym ciekawiej. Jako że zbliża się stulecie nadania praw miejskich, postanowiłem pokazać historię miasta właśnie od tamtego momentu do dnia dzisiejszego. Chciałbym również nieco pobawić się formą i wyruszyć trochę dalej. Film kończyć będzie futurystyczna wizja miasta.

Na oficjalnym profilu filmu piszecie również, że przedstawi on historię chłopca, który przenosi się w czasie, będąc świadkiem najważniejszych wydarzeń z życia. Czy powiesz coś więcej na ten temat

Przepraszam, ale nie. Zdradziłbym najlepsze. Proszę poczekać do premiery.

Czy podczas pracy nad filmem zastanawiałeś się, jak mieszkańcy Zawiercia zareagują na film, w którym będą pokazane również tragiczne wydarzenia z historii miasta? tWiele emocji wzbudziła chociażby najnowsza publikacja Bogdana Dworaka o Zawierciu i ludziach tworzących to miasto.

Przygotowując się do realizacji produkcji dość mocno się ograniczałem. Chciałem rozpocząć film sekwencją ukazującą biedaszyby i ludzi w nich pracujących. Szczerze mówiąc nie wiem, jaka będzie reakcja widzów po obejrzeniu tego filmu. Chciałbym jednak, aby wywołał on dyskusję na temat historii Zawiercia. Generalnie po to robi się filmy, żeby o nich rozmawiać, żeby dyskutować nad historią w nich zaprezentowaną. Robić niewygodne filmy jest zresztą chyba łatwiej pod tym względem.

Cytując klasyka z filmu „Miś” Stanisława Barei: „Jest prawda czasów, o których mówimy, i prawda ekranu”. Stąd pytanie, czy nie obawiasz się, że momentami film może za bardzo odbiegać od rzeczywistości, będzie pokazywać dany moment niezgodnie ze stanem faktycznym?

Jeżeli chodzi o daty czy pory roku, staram się być autentyczny jak tylko mogę. Jeżeli coś na przykład odbywało się w lipcu, to daną scenę kręcimy w lipcu. Czasem jednak bywa różnie. Mieliśmy przykładowo problemy, gdy szukaliśmy odtwórcy roli boksera Władysława Jędrzejewskiego. Był to mężczyzna o dwóch metrach wzrostu i dość ciekawej fryzurze. Gdy wybraliśmy odpowiedniego mężczyznę do tej roli i gdy przyszedł dzień kręcenia sceny walki, okazało się, że nasz aktor ogolił się bardzo krótko. Generalnie, czy boję się słów krytyki? Odpowiem krótko – nie.

Z jakich źródeł korzystałeś podczas pracy scenariuszem?

Przeczytałem „Monografię Zawiercia”, choć ta lektura okazała się, szczerze mówiąc, niezbyt owocna. Dlatego skupiłem się na rozmowach z ludźmi, na ich historiach. Uruchomiliśmy również stronę informacyjną na temat filmu. Stąd trafiła do mnie rodzina Władysława Jędrzejewskiego i w sumie tak to się zaczęło nakręcać.

Jak wygląda praca nad twoim przedsięwzięciem zanim padł pierwszy klaps na planie.

Pomysł pojawił się w lutym 2014 roku. Następnie zacząłem spisywać wspomnienia mieszkańców miasta i rozpocząłem prace nad scenariuszem. Ruszyliśmy z planem zdjęciowym latem, ale chcę w filmie pokazać wszystkie pory roku. Podsumowując prace zaczęliśmy 99 lat po nadaniu praw miejskich [śmiech].

Kto jest zaangażowany w twój projekt?

Naszą ekipę tworzą osoby, które profesjonalnie zajmują się produkcją filmową. Najsłabszym ogniwem na planie jestem chyba ja, ponieważ to mój debiut fabularny. Wcześniej zajmowałem się produkcją filmów dokumentalnych.

W jaki sposób można wesprzeć produkcję filmu „Zawiercie-WarthenauZawiercie”?

Obecnie wspólnie z naszym montażystą przygotowujemy zapowiedź filmu. Przygotowujemy kampanię finansowania społecznościowego na portalu Polak Potrafi. Pozyskujemy również firmy z Zawiercia, jak chociażby HDI Rathdowney Polska. Codziennie dostajemy również propozycje współpracy. Widać, że odzew jest spory.

Co jest dla ciebie największym wyzwaniem podczas pracy na planie?

Myślę, że koordynowanie statystów, których mieliśmy dosyć sporo na planie. Podczas scen wywózki Żydów mieliśmy ponad pięćdziesięciu statystów. Do tego dochodziła ekipa zdjęciowa, która bardzo mi pomogła i która jest bardzo dobra w tym, co robi.

Kiedy i gdzie będziemy mogli zobaczyć efekty twojej pracy?

1 lipca 2015 roku w setną rocznicę nadania praw miejskich, najprawdopodobniej w parku miejskim. Szczegóły będą podawane na naszej stronie na portalu Facebook. Zachęcam do jej polubienia.

Dziękuję za rozmowę.

Jędrzej Górnikowski (ur. 1992) – zawiercianin, student Wydziału Radia i Telewizji w Katowicach, miłośnik filmów braci Coen oraz historii. Jak sam mówi o sobie, ma odwagę i chęć realizacji własnych i cudzych marzeń. W swoim dorobku może pochwalić się produkcją i reżyserią takich filmów fabularnych i dokumentalnych jak „LeBida” (reżyseria, 2012), „My” (reżyseria, 2013), „Żelazny Obłok” (kierownictwo produkcji, 2014).

Zawiercianin 2014 nr 3 (20)

Autor: Piotr Pieszczyk 

Wydawca:

Centrum Inicjatyw Lokalnych
42-400 Zawiercie, ul. Senatorska 14

Pomóż nam rozwijać serwis:
1%

Podaruj 1% podatku
KRS: 0000215720