niedziela, 17 Styczeń 2021,
imieniny obchodzą: Antoni, Henryk

Aktualności

A A A

Strona główna / Aktualności / Gramy razem

Gramy razem

data dodania: 2020-07-09 13:48:22

Zwykle występują osobno, ale zdarza im się muzykować razem. Nie udało się spotkać z całą czwórką, więc o swoim zainteresowaniu muzyką oraz solowym i wspólnym muzykowaniu

To chyba najbardziej muzykalna rodzina w historii Zawiercia. Na różnych instrumentach grają ojciec i trzech synów. Zwykle występują osobno, ale zdarza im się muzykować razem. Nie udało się spotkać z całą czwórką, więc o swoim zainteresowaniu muzyką oraz solowym i wspólnym muzykowaniu opowiadają Bartosz i Przemysław Pacan w rozmowie z Pawłem Kmiecikiem. 

P.P.:Jak zaczęła się panów przygoda z muzyką.

B. P.Jesteś starszy, zaczynaj.


P.P.:W moim przypadku, jak chyba każdego z nas, było tak, że od zawsze chcieliśmy grać na instrumentach. Nasz tata jest muzykiem. Miałem chyba osiem albo dziewięć lat, gdy zacząłem chodzić do Szkoły Muzycznej I Stopnia w Częstochowie. Na początku był fortepian, ponieważ nie było miejsc na perkusję. Zawsze jednak chciałem grać na perkusji
.

B.P.:Zacząłem grać w wieku siedmiu lat, podobnie jak Przemek, w Szkole Muzycznej I Stopnia w Częstochowie. Na początku grałem na fortepianie, natomiast od piątej klasy wspólnie stwierdziliśmy, że jednak fortepian nie będzie moją przyszłością  i trzeba postawić na coś innego. Bardzo chciałem uczyć się grać na saksofonie, natomiast w szkole muzycznej w Częstochowie jeszcze wtedy nie było klasy saksofonu, więc wybrałem instrument poboczny, jakim był klarnet. Spodobało mi się to bardzo, z roku na rok coraz lepiej rokowało to na przyszłość, i tak zostałem przy tym instrumencie i tak jest do dzisiaj.

P.P.:Czy na jakimś etapie graliście wspólnie lub myśleliście o tym, żeby wspólnie tworzyć? Od ubiegłego roku występujemy wspólnie na Zaduszkach Jazzowych w Zawierciu. Każdy jest zajęty swoimi rzeczami, bo Bartek na przykład poszedł w stronę klasyczną, pracuje z orkiestrą symfoniczną, my pracujemy z różnymi zespołami rozrywkowymi i ja z Krzyśkiem, kolejnym naszym bratem, często się spotykamy w różnych składach, ale większość koncertów gramy oddzielnie on gra ze swoimi zespołami, ja ze swoimi. Te Zaduszki to był taki pretekst, żeby usiąść, zrobić próbę, pograć wspólnie razem, i wyszło to bardzo fajnie, bo wiadomo, że każdy z nas ma frajdę z tego, że gramy muzykę. O to chodzi, że możemy razem pograć na scenie i jeszcze dać coś od siebie ludziom w ten sposób.

B.P.:O czym się rozmawia przy okazji spotkań rodzinnych? Czy tylko o muzyce.

P.P. i B.P.:Nie, raczej nie, byle nie o muzyce.


P.P.:Spotykamy się na przykład przy okazji uroczystości rodzinnych, jak urodziny moich dzieciaków, bo jeden brat jest chrzestnym starszej córki, drugi chrzestnym młodszego syna  widzimy się na pewno kilkanaście razy w roku.Jak wygląda zainteresowanie muzyką i potencjał muzyczny Zawiercia.

B.P.:Niewątpliwie największym minusem jest to, że w Zawierciu nie ma szkoły muzycznej. Fajnie, że mamy tu taką osobę jak Poldek Stawarz, który muzycznie uwrażliwia dzieciaki. Jego wychowankowie niejednokrotnie zdawali egzaminy na wyższe uczelnie muzyczne, co jest dużym wyróżnieniem.

P.P.:Wystarczy spojrzeć, jakie są gusta muzyczne, co jest emitowane w telewizji, w radiach komercyjnych, i mamy obraz tego, czego ludzie słuchają. Uważam, że media nie pokazują rzeczy wartościowych i dobrych, tylko po prostu to, co jest łatwe i przyjemne, i co łatwo wchodzi ludziom do głowy. Efekty tego widać niemal wszędzie wokoło.


B.P.:Jak wam się gra wspólnie? Jakie to emocje, jakie wrażenia, jeśli gra się ze swoim bratem, braćmi.

P.P.:Ja mam tak, że gdy wychodzimy na scenę, to nie myślę o więziach rodzinnych, po prostu jesteśmy wtedy muzykami, którzy grają koncert i każdy wykonuje możliwie najlepiej to, co ma do zrobienia. Ludzie, z którymi graliśmy, bardzo często mówią, że jesteśmy zgrani. Mimo że nie gramy bardzo często ze sobą, to jednak chyba dlatego że jesteśmy braćmi, mamy jakiś wspólny czas i dlatego to może pasować innym.

B.P.:Czy jest szansa, że kiedyś usłyszymy o trio braci Pacan.

P.P., B.P.:A właściwie nawet może więcej niż trio, bo jeszcze wasz ojciec również zajmuje się muzyką.

P.P.:Projekt wspólnego grania jest jak to się mówi  „z tyłu głowy” i pewnie go zrealizujemy, tylko że potrzeba na to czasu i motywacji. No i tego żeby się spotkać w jednym miejscu, co też nie jest łatwe, ponieważ musimy się zjechać z różnych stron.

B.P.:Wasze solowe plany są bardziej skonkretyzowane.

P.P.:W przypadku moim i trzeciego brata jest trochę inaczej, bo każdy z nas uczestniczy w różnych projektach, do tego czasami jesteśmy zapraszani jako sidemani  muzycy występujący gościnnie wraz z jakimś zespołem. Poza tym od kilku lat pracuję z Martyną Jakubowicz, w tej chwili wychodzi nowa płyta, wkrótce będzie trasa koncertowa promująca tę płytę. Biorę także udział także w projekcie muzycznym o nazwie „The Beatles Acoustic Plus” z Januszem Yaniną Iwańskim. Mamy w planie nagranie płyty solowej Yaniny z piosenkami Krzysztofa Klenczona.

B.P.:Moje plany są ściśle związane z grafikiem koncertowym orkiestry, w której pracuję, czyli Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach. Oprócz tego staram się również realizować jako solista. W grudniu zostałem zaproszony do udziału w XXI Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Kameralnej „Kwartet Śląski i jego goście”, gdzie wspólnie ze Śląską Orkiestrą Kameralną wykonamy Sinfoniette nr 2 K. Pendereckiego. Mam też kilka propozycji na przyszły rok, ale wolałbym na razie nie zapeszać. W międzyczasie może pojawi się jakaś okazja założenia wspólnego zespołu lub chociaż nagrania płyty. Na pewno byłoby bardzo fajnie móc wspólnie usiąść i popracować.

P.P.:Co moglibyście doradzić młodym ludziom  zwłaszcza z małych miast, z takiego konkretnie miasta jak Zawiercie, naszego miasta którzy też jakoś chcą zaistnieć w muzyce, coś potrafią, może ktoś im powiedział, że dobrze im idzie? Od czego dobrze jest zacząć.

B.P.:Na pewno trzeba te swoje zainteresowania rozwijać. Najlepiej, jeżeli to zainteresowanie przeradza się w pasję, bo to w muzyce najważniejsze. Zresztą nie tylko w muzyce, chyba w każdym zawodzie. Jeżeli ktoś wykonuje swój zawód z pasją, to może być np. mechanikiem samochodowym, też mieć z tego frajdę i robić to dobrze. Ważne jest też integrowanie się z ludźmi, wejście w jakieś środowisko, bo tak naprawdę te kontakty z innymi muzykami, z ludźmi, którzy są w tej branży, później procentują.

P.P.:Czego można, muzycznie i nie tylko, życzyć rodzinie Pacanów.

B.P.::Na pewno tego, żebyśmy zrealizowali w końcu ten pomysł wspólnego projektu, poza tym kolejnych sukcesów na muzycznym koncie.

Artykuł archiwalny rozmowa Pawła Kmiecika 

Zawiercianin Zima 2013 nr 4 (17)

Wydawca:

Centrum Inicjatyw Lokalnych
42-400 Zawiercie, ul. Senatorska 14

Pomóż nam rozwijać serwis:
1%

Podaruj 1% podatku
KRS: 0000215720